środa, 31 lipca 2013

Owocowy deser dla niejadka


Czy Wasze dzieci lubią owoce? Mam nadzieję, że moje będą uwielbiały, po mamusi ;) 
Dziś mam dla Was smakowitą przekąskę idealną na wakacyjne śniadanie, kiedy za oknem już o 8.00 rano temperatura jest wysoka i niezbyt mamy ochotę na qucharzenie. 


Wystarczy banan i masło orzechowe, a dodatki to już w zależności od sezonu, zawartości lodówki i upodobań. U mnie wydrylowane czereśnie i jagody oraz płatki migdałów. Banana kroimy wzdłuż, smarujemy obficie masłem orzechowym i dekorujemy pozostałymi owocami i bakaliami. Oj było pysznie!

niedziela, 28 lipca 2013

Omlet z twarogiem waniliowym i rodzynkami


Inspiracja z bloga Poranek na słodko :), swoją drogą uwielbiam słodkie poranki - placuszki, racuszki, gofry...no i omlety również!

W oryginale autorka używa naturalnego serka twarogowego, ale ze spokojem można użyć także smakowego, który za każdym razem może zamienić nasz omlet w zupełnie inne śniadanie. Dziś użyłam serka twarogowego waniliowego z rodzynkami (do kupienia w Lidl'u), omlet wysmarowałam pastą fasolową z przepisu, który niedawno pojawił się na blogu (klik), obłożyłam świeżymi morelami i suszonymi śliwkami, których całe opakowanie znalazłam na dnie szuflady w kuchni :) Dodatkowo posypałam go płatkami migdałów. 
Było wyjątkowo smakowicie!

Składniki na jednego omleta

150 g twarogu mielonego lub serka twarogowego smakowego (wtedy nie trzeba dodawać nic do osłodzenia omletu)
10 g otrębów (u mnie pszenne firmy Kupiec)
2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
2 jajka
płaska łyżeczka proszku do pieczenia

łyżeczka oleju do wysmarowania patelni przed smażeniem

Wszystkie składniki dokładnie zmiksować. Przelać na rozgrzaną patelnię, wysmarowaną tłuszczem. Smażyć ok. 7 minut z każdej strony, do obracania wykorzystać metodę z talerzem - u mnie się sprawdziła!



Dietetyczne słodkości

sobota, 27 lipca 2013

Dieta bez pszenicy - recenzja książki

Doktor William Davis, kardiolog, który obarcza winą za większość chorób pszenicę, a właściwie zawarty w niej gluten zdobył wielką popularność wśród Amerykanów, a jego teorie zataczają coraz większe kręgi także w Europie. Autor książki na podstawie wieloletnich badań klinicznych oraz wyników które obserwował u tysięcy własnych pacjentów przedstawia następujące korzyści wyeliminowania pszenicy z codziennego menu, są to:

- utrata wagi do 20 kg w ciągu pierwszych kilku miesięcy,
- złagodzenie zespołu matebolicznego i cukrzycy typu 2,
- ustąpienie objawów celiakii i schorzeń jelitowych np. zapalenia jelita grubego,
- wyraźne obniżenie poziomu cholesterolu,
- poprawa gęstości kości i zahamowanie osteopenii,
- zmniejszenie dolegliwości skórnych,
- ograniczenie stanów zapalnych i bólów gośćcowych.

W książce wyjaśnia szczegółowo, aczkolwiek z lekką nutką ironii i przytaczając anegdoty, dlaczego pszenica ma na nasz organizm tak destrukcyjny wpływ, że powinniśmy całkowicie pozbyć się jej i jej pochodnych w naszego życia, aby zachować zdrowie i dobrą kondycję. Przytaczając historie z życia wzięte, poparte badaniami i obserwacjami medyków zachęca nas do zdrowego i smacznego życia bez pszenicy, podaje kilkanaście przykładowych jadłospisów, rzuca przepisami i podpowiada jak komponować swój "bezpszeniczny" dzień. 

Mnie osobiście książka nie przekonała, uważam, że całkowita rezygnacja z pszenicy i innych produktów, które zawierają gluten czyli m.in. orkisz, kamut, pszenżyto, jęczmień, żyto, owies, mąka pszenna, żytnia, jęczmienna, płatki pszenne, jęczmienne, żytnie, owsiane, kasza manna, kuskus, kasza jęczmienna (pęczak, mazurska, perłowa), musli, kasze owsiane, kaszki błyskawiczne zbożowe i mleczno - zbożowe, makaron pszenny, makaron żytni, kawa zbożowa - nie jest lekarstwem na choroby, otyłość czy (jak uważa autor) depresję. Wiadomo, wszędzie potrzebny jest umiar i jeśli ktoś zjada bochenek chleba dziennie to na zdrowie mu to na pewno nie wyjdzie, ale też nie możemy wpadać w panikę, jeśli do obiadu zamiast ziemniaków nałożymy sobie kaszę jęczmienną, a na śniadanie zjemy 2 kromki pumpernikla. Oczywiście sprawa ma się inaczej z osobami cierpiącymi na celiakię - w tym momencie każde odstępstwo od diety może powodować nieprzyjemny nawrót objawów chorobowych. William Davis bezpretensjonalnie kpi z mitu pełnego ziarna i panującej opinii, że to co pełnoziarniste lub grahamowe jest zdrowsze niż to co przemielone, wybielone i pozbawione błonnika. Jednak z opisywanych przez doktora przypadków wynika, że osoby "uzależnione" od pszenicy spożywały codziennie pączki, tosty, hot-dogi i hamburgery - i tu jak najbardziej zgodzę się, że umiar a najlepiej rezygnacja z takich produktów jest wskazana. Według mnie jednak można spróbować zastąpić porannego pączka kromką chleba z pełnego ziarna z dżemem domowej roboty, nie codziennie, ale wydaje mi się, że można - choć autorytetem w tej kwestii jestem marnym. 

W każdym bądź razie książkę przeczytałam, swoją wiedzę i horyzonty poszerzyłam, a dziś mam dla Was zadanie i nagrodę :) 
Prowadzę akcję na portalu Durszlak.pl w której możecie wziąć udział  przez co dostaniecie szansę na otrzymanie tej książki w prezencie.
Mimo, że nie mam zamiaru stosować się do wszystkich zaleceń szanownego pana doktora, to znam wiele osób, które z pszenicy (czyt.glutenu) rezygnują bo muszą, mniej osób chce. 
Dlatego właśnie dla nich zróbmy akcję z przykładowymi jadłospisami, które nie będą zawierały ani grama glutenu.

AKCJA MENU BEZ PSZENICY

Zadaniem będzie przygotowanie dziennego menu, które nie będzie zawierało glutenu. 
Dzienny jadłospis powinien się składać z co najmniej 3 posiłków (śniadanie, obiad, kolacja),
każdy posiłek powinien być wegetariański (wykluczamy mięso, w tym także ryby i owoce morza oraz żelatynę),
wszystkie proponowane posiłki powinny być opatrzone zdjęciem, a w poście z dziennym menu należy umieścić ten oto banerek akcji
Bawimy się od 1 do 31 sierpnia, potem w przeciągu 2-3 dni wybiorę zwycięzcę i opublikuję podsumowanie akcji na blogu. 

Konkurs tym razem kierowany jest do autorów blogów kulinarnych.


czwartek, 25 lipca 2013

Domowe salami - wegańskie, bez glutaminianu sodu.


Zdrowe, pełne białka i bez konserwantów. Doprawione według własnych upodobań może wylądować w porannej bułce lub na obiadowej pizzy - mowa o domowym "salami". Użycie odpowiednich, sprawdzonych przypraw gwarantuje nam zachwycający smak bez glutaminianu sodu. Do przygotowania tej domowej "wędliny" użyłam czarnej fasoli, aby upodobnić mój wyrób do popularnego salami (a wyszło z wyglądu takie jak hym..kaszanka?), można jednak użyć także fasoli czerwonej, jak autorka przepisu i moja inspiracja e_d_y_s_q_a. 

To przepis, który zainteresuje raczej osoby, które nie jedzą mięsa, bo komu mięsożernemu chciałoby się bawić w robienie własnego, domowego i na dodatek fasolowego salami? 


Składniki 

2 szklanki ugotowanej czarnej/czerwonej fasoli (dostępna w BadaPak)
4 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
duża cebula
2 łyżki skrobi ziemniaczanej
łyżka agar-agar (dostępny w sklepie DorBio)
4-5 łyżek przecieru pomidorowego (najlepiej bez cukru, ja kupuję w kartonowym opakowaniu np. w Lidl'u)
przyprawy (majeranek, koperek, pieprz ziołowy, sól, mieszanka przypraw do potraw z fasoli - z kminkiem i czosnkiem)



Użyłam Thermomixa, ponieważ całość trzeba dokładnie zmiksować. Zajmuje to około 5 minut, gdyż warto co chwilę ściągać ze ścianek naczynia masę, aby mieć pewność, że wszystko jest dobrze przemielone. 
Powstałą masę przekładamy do wysmarowanych olejem szklanek (najlepiej prostych lub rozszerzanych ku górze, z grubego szkła). Masę należy dobrze uklepać, żeby nie było dziurek z powietrzem.* Szklanki wsadzamy do garnka wyłożonego ściereczką i ostrożnie zalewamy ciepłą wodą, mniej więcej do 3/4 wysokości szklanek. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem około 35 minut. 

Po tym czasie ostrożnie wyciągamy szklanki i czekamy około godziny na przestudzenie, aby potem wyciągnąć "salami" okrawając dookoła nożem.
 Obtaczamy w przyprawach, zawijamy w folię i odstawiamy na kilka godzin do lodówki. 


*Masy nie nakładamy aż po sam brzeg, bo podczas gotowania zwiększa swoją objętość i gdy będzie jej za dużo to wyskoczy ;)


Moje dzisiejsze śniadanie to bułka z ziarnami, serek twarogowy ze szczypiorkiem, salami fasolowe, plasterek żółtego sera, plasterek pomidora, świeżo zmielony pieprz i łyżeczka ketchupu bez cukru produkowanego przez firmę Primavika - to jeden z pierwszych ketchupów dostępnych na polskim rynku bez dodatku cukru! Szukajcie go w sklepach, jest pyszny!

środa, 24 lipca 2013

Pasta fasolowa na słodko

Jak widzicie po wpisach blogowych uwielbiam placuszki i wszystkie zdrowe pasty do kanapek, najlepiej w tonacji czekoladowo-orzechowej. Z fasoli pastę robiłam tylko pikantną, dodając do ugotowanych ziaren ząbek czosnku, kilka oliwek czy paprykę. Jednak skoro uwielbiam ciasto z fasoli to czemu nie spróbować zrobić z tej rośliny czeko-pasty na słodko? 
Tak oto powstała pyszna pasta fasolowa na słodko:

szklanka ugotowanej, białej fasoli (np. Kupiec, małe ziarna, które łatwiej się zmiksują)
pół awokado
2 łyżki karobu lub kakao
dojrzały banan
2 łyżki płatków migdałów
2 łyżki syropu z agawy (Evergreen) lub płynnego miodu

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę. Nakładać na ulubione pieczywo lub wyjadać prosto ze słoiczka, w którym taka pasta może być przechowywana przez 2-3 dni (oczywiście w lodówce).


Dietetyczne słodkościFasola w letniej odsłonie

poniedziałek, 22 lipca 2013

Hot dogi jak młody bóg

Chyba coś mi się pomyliło, zamiast młody bóg miało być mody BÓB :) A no właśnie, młodym bobem, a dokładniej pastą zrobioną właśnie z tego letniego warzywa wysmarowałam bagietki w których robiłam hot dogi, a raczej hot wegi :) Parówy mieliśmy oczywiście sojowe, ze sklepu Evergreen, dodatkowo sałata z ogródka, szczypiorek i pomidory koktajlowe. Żyć nie umierać!

Składniki na 2 porcje

duża bagietka (u nas graham)
200 gramów obłuskanego bobu
ząbek czosnku
2 parówki sojowe (np. z Evergreen)
sałata, pomidory, szczypior, ewentualnie żółty ser
sól i pieprz
odrobina siemienia lnianego lub innych ziaren np. słonecznik, dynia, chia...

Bagietkę wydrążamy z miękkiego miąższu. Obgotowany bób miksujemy z czosnkiem i przyprawami na gładką masę, powstałą pastą smarujemy wnętrze bagietki. Wsadzamy parówkę (na tym etapie można też dać żółty ser). 
Zapiekamy w nagrzanym piekarniku z termoobiegiem około 10-15 minut w temp. 180 stopni, tak żeby bagietka skruszała. 
Po wyciągnięciu dokładamy świeże warzywa i przyprawy. 
Warzywa Strączkowe - edycja letniaWegetariański grill - edycja 2Oczywiście można sobie polać sosem czosnkowym lub ketchupem.

Podobnie postępujemy podczas przygotowania hot dogów na grillu, najpierw opiekamy bagietkę z pastą z bobu i parówką a potem tylko dokładamy świeże warzywa

Smacznego!

sobota, 20 lipca 2013

Wegańskie racuchy z jagodami - bez tłuszczu

To moje drugie, wegańskie racuchy - na blogu bowiem już jakiś czas temu pojawił się przepis na ananasowe racuchy bez jajek i mleka - po przepis zapraszam tutaj
Te dzisiejsze są natomiast bardziej puszyste i "napompowane" powietrzem. Smażone oczywiście bez tłuszczu, zgodnie z moim (a właściwie Magdy!) sposobem na beztłuszczowe smażenie placków/racuchów o którym możecie przeczytać we wpisie z ananasowymi racuchami. 

Przepis z bloga Magdy - Smak Zdrowia
(od razu uprzedzam pytania i napiszę Wam, że przetestowałam i wychodzą zarówno z nasionkami chia tzw. szałwią hiszpańską jak i z siemieniem lnianym zwykłym lub złocistym - oba składniki można kupić w sklepie BadaPak).

Składniki na 10-12 racuchów

100 g + łyżeczka mąki pszennej pełnoziarnistej 
10 g stevii w krysztale Stevija
15 g drożdży świeżych
100-120 ml ciepłego mleka roślinnego 
łyżka octu jabłkowego
łyżeczka sody
łyżka nasion chia lub siemienia lnianego + 5-6 łyżek ciepłej, przegotowanej wody

dojrzały, mały banan
garść jagód

Nasiona chia lub siemię zalewamy ciepłą wodą, mieszamy i odstawiamy na ok. 15 minut - w tym czasie nasionka pokryją się specyficzną otoczką, podobną do galaretki. 

Łyżeczkę mąki, stevię, drożdże i ciepłe mleko dokładnie mieszamy do rozpuszczenia wszystkich składników - odstawiamy na kilkanaście minut, aby drożdże zaczęły pracować.
 Można oczywiście użyć mleka krowiego, ja jednak za każdym razem robiąc te racuchy używam "napoju" kokosowego otrzymanego ze sklepu DorBio - łyżka proszku kokosowego zalana ciepłą wodą tworzą aromatyczne, lekko słodkawe mleczko.
Sodę zalewamy octem - uwaga, bo się pieni - mieszamy energicznie.
Do zaczynu dodajemy 100 g mąki, napęczniałe nasionka i ocet z sodą - mieszamy łyżką dość energicznie dodając pokrojonego na plasterki banana i jagody.
Smażymy pod przykryciem - nie trzeba dużo tłuszczu, wystarczy łyżeczka przed pierwszym smażeniem rozsmarowana po całej patelni - odpada smażenie w głębokim tłuszczu!

A jak jagody to piosenka "Jesteśmy jagódki" - wszak od pierwszego września będę śpiewać wraz z dzieciakami z "zerówki" hity rodem z Fasolek i małej Natalki Kukulskiej ;)


Jagodowo Nam edycja 5!Dietetyczne słodkościNakarm Cukrzyka latem
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...