Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Soja z sosem chińskim

Nie jestem specjalistką od sosów, jedyny który z chęcią robię to...czosnkowy, żadna filozofia znaczy się...Sos do potraw chińskich poznałam jeszcze w czasach mięsożerności, bardzo lubiłam jego smak łączący się z ryżem i kurczakiem...Czasy się zmieniają, gotowych sosów z torebki nie używałam całe wieki. Ale ostatnio w sklepie wzięłam opakowanie do ręki, przeczytałam skład i...przypomniał mi się ten smak...Knorr do potraw chińskich trafił do torby z zakupami.

Składniki na 2 bardzo duże porcje

2 opakowania kostki sojowej
200 g ryżu brązowego
tłuszcz do smażenia
przyprawy

fix do potraw chińskich + woda

Ryż gotujemy w lekko osolonej wodzie, aż będzie w miarę miękki - brązowego chyba nie da się rozgotować. Kostkę sojową zalewamy wodą i doprawiamy dość mocno do smaku, gotujemy minimum 7 minut, odcedzamy wodę a kostkę przerzucamy na patelnię z rozgrzanym tłuszczem i smażymy tak długo aż większość soi będzie zrumieniona i chrupiąca. W rondelku przygotowujemy fix wg przepisu na opakowaniu, czyli mieszamy w 300 ml zimnej wody, stawiamy na kuchnię i doprowadzamy do wrzenia, potem jeszcze gotujemy często mieszając około 5 minut. Przelewamy sos na patelnię z soją. Podajemy z ugotowanym ryżem. 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Mleko sojowe o smaku kokosa - domowy sposób na mleko roślinne

Soja budzi wiele kontrowersji, przeciwnicy wegetarianizmu zarzucają jej wiele chorób w tym także bezpłodność mężczyzn. Słyszymy o modyfikacji soi - jako jednej z pierwszych roślin poddawanych mutacjom. Dlatego nie będę tu stawiała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy soja jest zdrowa? Znowu posłużę się odpowiedzią, że należy jeść wszystko co chcemy, ale z UMIAREM, a nasze codzienne menu powinno być urozmaicone i "bogate" - niekoniecznie kosztowne, ale na pewno nie nudne, bo jak wiemy nuda potrafi zabić wszystko. 



Z badań wynika, że soja nie jest wskazana dla osób mających problemy z tarczycą, jelitami czy żołądkiem. Codzienne spożywanie soi w postaci niesfermetnowanej wg niektórych badaczy faktycznie może obniżyć siłę plemników, a co za tym idzie obniżyć płodność. Z drugiej strony lekarze polecają produkty sojowe (najlepiej robione w domu, z soi niemodyfikowanej genetycznie) kobietom w okresie menopauzy, ponieważ łagodzi jej objawy. 
Mleko sojowe ma niski indeks glikemiczny dlatego polecane jest jako element zróżnicowanej diety u osób odchudzających się oraz chorujących na cukrzycę. 
Mleko sojowe inaczej smakuje niż krowie, ma mniej wapnia i witaminy D, za to dużo białka i witamin z grupy B.   



Przedstawię Wam teraz sposób na przygotowanie domowego mleka sojowego, które można wykorzystać do przyrządzenia budyniu czy owsianki, zrobić z nim kawę mrożoną na te upały lub koktajl owocowy. 
Bez dodatków nie jest jakoś zachwycającym produktem, smak ma dość specyficzny, jednak z dodatkami owocowymi sprawdza się całkiem znośnie, ja będę je robiła na pewno jeszcze nie raz, ze względu na pozostałości soi, zwane okarą, z których zrobiłam przepyszne ciasteczka:) 

Składniki na prawie 2 litry mleka sojowego

szklanka suchego ziarna soi  (użyłam niemodyfikowanej z BadaPak) + 4 szklanki zimnej wody
szklanka wiórek kokosowych bez siarki 

woda (1,5 -2 l)
1/4 łyżeczki soli
+ syrop z agawy do osłodzenia (Evergreen), ewentualnie cukier lub stevia 


Soja jest jednym z bardziej ciężkostrawnych strączków, dlatego warto zastosować się do podanych przeze mnie rad, aby uniknąć wzdęć. Ziarno najlepiej moczyć w bardzo zimnej wodzie (miskę z soją wstawić do lodówki) i wymieniać jej wodę co 3-4 godziny. Moczenie musi trwać minimum 12 godzin, ale można też pokusić się o wydłużenie czasu nawet do 24 godzin. Soję przelewamy przez sito i miksujemy na "papkę" razem z wiórkami kokosowymi -
Wegetariańskie Śniadaniadopiero teraz będziemy ją gotować! Zmieloną soję i wiórki przekładamy do gotującej się wody (1,5 litra) z odrobiną soli. Mieszamy aż woda ponownie się zagotuje, uważamy na powstałą pianę, gdy się pojawi należy dolać pół szklanki zimnej wody i znowu mieszać, aż znowu się zagotuje i znowu powstanie dużo piany. Dolewać zimnej wody 3 razy. Cały proces gotowania trwa ok.20-30 minut. Pozostawiamy na jakiś czas do ostudzenia, aby nie poparzyć się przy przecedzaniu naszego mleka. Najlepiej użyć do tej czynności gęstego sita i gazy. Przelewać mleko partiami, wykręcać gazę i do osobnej miski zbierać pozostałości soi i wiórek - czyli tzw. okarę, która może zostać wykorzystana np. do ciasteczek owsianych. Odcedzone mleko dosłodzić wg gustu i przelać do szklanych butelek. 
Jeśli wyjdzie nam dość gęste można sobie spokojnie rozcieńczych przegotowaną wodą. 
Przechowywać max. 3 dni w lodówce. 

Do mielenia namoczonych ziaren użyłam Thermomixa.

niedziela, 12 maja 2013

Sojowe orzeszki z piekarnika

Widziałam je na kilku wegetariańskich blogach, zawsze opinie były pozytywne i zachęcające do spróbowania. Zaryzykowałam i...wpadłam jak śliwka w kompot - uwielbiam je! Robię je już kolejny raz i za każdym razem są lepsze, aby były naprawdę "orzechowe" czyli chrupiące należy nauczyć się swojego piekarnika - soja bowiem musi być mocno upieczona ale nie spalona. Ja piekę je na opcji z termoobiegiem w 180 stopniach, jednak 15 minut jak jest podane w niektórych przepisach jest w moim przypadku nie wystarcza, u nas nawet 40 minut siedzą w piekarniku, trzeba je co jakiś czas przemieszać i wtedy też można sprawdzić czy są wystarczająco chrupiące. 

Robiłam je z soi i z ciecierzycy - kupuję duże, kilogramowe opakowania w sklepie BadaPak.

Wystarczy ugotowane wcześniej ziarna strączków obsypać ulubionymi przyprawami (papryką ostrą, chilli, wasabi, gotowymi mieszankami np. do gyrosa), dodać łyżkę oleju, wymieszać i zostawić na noc w lodówce, żeby smaki przypraw weszły do środka nasionek. 
Ja robię ze szklanki suchego ziarna - po ugotowaniu robi się tego objętościowo 2,5 raza więcej.

"Zamarynowaną" soję (lub ciecierzycę) rozsypujemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wsadzamy do nagrzanego piekarnika - 180 stopni to minimum. A potem to już zależy od sprzętu i upodobań, niektórym wystarczy 15 minut, niektórzy będą czekać pół godziny, ale na pewno warto, bo orzeszki sojowe są przepyszne i zdrowe!
Można je zjeść do wieczornego seansu filmowego - zamiast czipsów, ale nadają się także jako dodatek do sałatek. 

czwartek, 7 marca 2013

Wegański pasztet sojowy

Można go jeść do kanapek, można jako część II dania - w połączeniu z ryżem i sałatką. Im dłużej stoi tym bardziej robi się zwarty i dobrze się go kroi, osobiście najbardziej smakuje mi taki 2-dniowy, i smaki jakoś tak lepiej poprzechodzą i konsystencja bardziej podchodząca pod zapiekany pasztet. 

Użyłam soi, otrębów i siemienia z firmy Sante.

szklanka suchego ziarna soi
duża marchewka
duża pietruszka
mały korzeń selera
przecier pomidorowy (mały słoiczek)
3 łyżki siemienia lnianego
3 łyżki otrąb pszennych
przyprawy 

Soję przepłukać i namoczyć w wodzie co najmniej 10 godzin, najlepiej zostawić na noc. Wodę odlać, przepłukać raz jeszcze i gotować ok. 2 godzin w nieosolonej wodzie. Pod koniec gotowania dodać obrane i pokrojone na mniejsze kawałki warzywa, gotować razem jeszcze ok. 15 minut. Odcedzić wodę, dodać przecier, siemię i otręby, doprawić do smaku, wymieszać razem i odstawić na ok. 15 minut. Po tym czasie przełożyć do Thermomixa i mielić do uzyskania gładkiej masy, tj. ok. 2 minut na pozycji 4-6, pomagając kopystką. Wyłożyć do foremki pasztetowej (keksówki) i zapiekać w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez pół godziny. Odstawić do całkowitego wystygnięcia. 

Słów kilka o soi -  ta niezwykła roślina łączy w sobie wartości odżywcze mięs z bogactwem mikro i makroelementów roślin.
Jednym z jej bogactw są białka. Suche ziarna soi zawierają ich aż 34%. Tłuszcze w soi to ok. 18% z czego połowa to nienasycone kwasy tłuszczowe, które zapobiegają miażdżycy naczyń krwionośnych. Kolejnym istotnym składnikiem soi jest błonnik – tak potrzebny dla dobrego trawienia. Zapobiega on zaparciom, pośrednio obniża poziom cholesterolu, przeciwdziała powstawaniu nowotworów. Zawiera również potas (niezbędny do prawidłowej pracy serca), wapń (zapobiegający osteoporozie), fosfor (istotny dla utrzymania w dobrym stanie zębów i kości), magnez (ważny dla systemu nerwowego), żelazo, mangan, cynk, miedź i inne.*
* źródło - strona Sante 

Dziś podałam z ryżem z firmy SyS, która proponuje nam zdrowe dania "na szybko", fakt - 15 minut i ryż z marchewką i groszkiem gotowy.
Do tego surówka z salaty lodowej, pomidorków koktajlowych, żółtej papryki, groszku i kiełków brokuła polana olejem z pestek dyni - u mnie nowość olej w saszetkach, w sam raz na sałatkę - dostępny na stronie producenta czyli Biolevita.

wtorek, 2 października 2012

Ciasteczka sojowo-karobowe idealne do pracy


1 października to Światowy Dzień Wegetarianizmu

z wegetarianizmem nieodłącznie kojarzy się SOJA...więc zapraszam na spóźnione ciasteczko ;)

Inspiracja od Sowy - dziękuję :)


Składniki na 16 ciasteczek

100 g suchego ziarna soi (do kupienia w Eko-Markecie)
80 g miękkiego masła/margaryny roślinnej (dla wegan)
20 rozkruszonych tabletek SteviGold 
5 czubatych łyżek zarodków pszennych (firmy VIVI)
łyżeczka proszku do pieczenia firmy Marsyl

+ czubata łyżka karobu (do kupienia w sklepie Ekolandia.24)

Soje namoczyć w wodzie przez całą noc, odlać wodę, zalać świeżą i gotować do miękkości (około godzinę). Ostudzić i zmielić (u mnie oczywiście w Thermomixie, kto nie ma to używa blendera lub maszynki do mięsa). Dodać pozostałe składniki, oprócz karobu. Wyrabiać do uzyskania plastycznej masy. Ciasto podzielić na dwie części i do jednej z nich dodać łyżkę karobu, ponownie wyrobić. Z masy lepić niewielkie kulki (średnicy orzechów włoskich), rozkładać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach, aby się nie posklejały po wyrośnięciu. 
Piec w nagrzanym piekarniku około 35 minut w temp. 180 stopni. 

***

Ciasteczka idealnie nadają się do zjedzenia w pracy, osobiście zjadłam je z sałatką owocową i naturalnym jogurtem w ramach szybkiego obiadu w pracy. Nie traktuję ich jako słodkości, a jako porcję białka, którego jak wiadomo w soi jest pod dostatkiem.

Tym wpisem chciałabym Was zaprosić do wzięcia udziału w akcji prowadzonej na Durszlak.pl - zbieramy przepisy na dania wegetariańskie nadające się do zapakowania w pudełko hermetyczne i zabrane do pracy.

Jedyne wymagania jakie mam to, aby danie było wegetariańskie i nadawało się do zjedzenia na zimno, bo nie każdy ma możliwość odgrzewania potraw w pracy...

ZAPRASZAM


piątek, 8 czerwca 2012

Gulasz z kotletów sojowych (puszka.pl)

Kolejny przepis z puszki.pl - dałam tam nawet swoje zdjęcie, bo w oryginale nie było.

Cytuję:
 "1/2 opakowania kotletów sojowych
cebula
pomidory z puszki
groszek zielony z puszki
oliwa
sól morska, pieprz, papryka ostra, tymianek

 Przygotowujemy kotlety sojowe. Zalewamy je wrzącym bulionem warzywnym i zostawiamy na 15 minut, aby zmiękły, mieszamy. (...)
Na patelni rozgrzewamy oliwę, przesmażamy cebulkę pokrojoną w talarki. Kotlety kroimy na mniejsze kawałki (...), dodajemy na patelnię i chwilę smażymy. Dodajemy pomidory, groszek, przyprawiamy wg gustu. Ja użyłam dosyć sporo ostrej papryki - gulasz powinien być lekko pikantny ;)"

 Podałam z kuskusem, który zalałam pozostałym bulionem użytym do kotletów sojowych.

piątek, 25 maja 2012

Papryka faszerowana

Papryka faszerowana - zapiekana (porcja dla 2 osób)

-2 papryki (u mnie czerwone)
- 100 gram kaszy kuskus
- 5 kotletów sojowych
- 250 gram pieczarek
- przyprawy

Paprykę przekrawamy na pół, wyciągamy gniazda nasienne. Solimy środek i odstawiamy. Kuskus zalewamy wrzątkiem. Kotlety sojowe zalewamy wrzątkiem + przyprawy (a'la bulion). Pieczarki trzemy i dusimy w rondelku. Gdy kotlety namokną wyciągamy je z wody i kroimy na mniejsze kawałki po czym mieszamy z kuskusem i pieczarkami. Wszystko przyprawiamy do smaku. Nadziewamy papryki. Ustawiamy na blasze, pieczemy 30 minut w temp. 180 stopni.
Podałam z sosem jogurtowym (jogurt naturalny+pietruszka świeża+sól).


Pasztet z soi i szpinaku

Coś do chleba.
 

Pasztet z soi i szpinaku 
- ziarno soi (namoczone przez noc) -dałam pół opakowania i do tego końcówkę z mieszanki (soja,ciecierzyca,fasola itp. do kupienia w większych marketach)
- pół opakowania szpinaku mrożonego
- pół opakowania brokułu mrożonego
- 2 jajka
                         - 3 ząbki czosnku                     
- przyprawy

 Soję gotujemy a później blenderujemy (lub w Thermomixie). Warzywa mrożone dajemy do garnka z pół szklanki wody, gotujemy aż zmiękną. Mielimy z czosnkiem, dodajemy do masy sojowej. Wszystko solidnie przyprawiamy (u mnie: ziarenko smaku, bazylia, pieprz ziołowy) i dodajemy dwa jajka-mieszamy. Wykładamy do foremki (keksówki). Pieczemy 45-55minut w temp. 180 stopni /wentylator i dolna grzałka/.
 Podałam z zielonym ogórkiem i oliwkami. Po ostudzeniu można zapakować w pudełeczko i trzymać w lodówce około tygodnia. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...