środa, 6 sierpnia 2014

Spaghetti z cukinią i cieciorką w sosie pomidorowym

Nie będę się tłumaczyć, bo powinnam dostać porządnego kopa w tyłek....ostatni miesiąc ciąży, a ja zebrałam się wreszcie zrobić wpis z jedzeniem. To może oznaczać powrót....ale wcale nie musi ;) Jak będę miała takie złote dziecko jak Tysia i przede wszystkim JA będę umiała się zorganizować w nowej sytuacji to oczywiście można liczyć na wysyp przepisów...ale czy będę umiała? Nie wiem, i jeszcze przez kilkanaście dni się nie dowiem. 

Zapraszam dziś na spaghetti z cukinią (sezon trwa!) i cieciorką (bo białka nam trza) w sosie pomidorowym (bo on zawsze do makaronu pasuje). 

Składniki na 2-3 porządne porcje obiadowe

opakowanie makaronu spaghetti

duża cukinia zielona
szklanka suchej cieciorki (ja mam wciąż zapasy z BadaPak)
duża cebula
kartonik przecieru pomidorowego (500 ml)
ulubione przyprawy 
odrobina oleju do przysmażenia cebulki


Zaczynamy od cieciorki - niestety jak to strączek, trzeba ją namoczyć, co najmniej 12 godzin, a potem godzinę gotować. Cebulkę kroimy w kosteczkę i wrzucamy na głęboką patelnię z rozgrzanym olejem, "zezłacamy". Do tego wędruje pokrojona cukinia ZE SKÓRKĄ. Przykrywamy patelnię pokrywką, żeby cukinia zmiękła. Dodajemy przyprawy i przecier pomidorowy, a na sam koniec odsączoną z wody cieciorkę. Całość gotujemy razem max. 5 minut. W drugim garnku gotujemy spaghetti, wody nie musimy solić jeśli mamy dobrze doprawiony sos. 
Łączymy makaron z sosem i...smacznego. 

sobota, 5 lipca 2014

III trymestr


Planuję powrót na bloga :) Ocho, mówiłam o tym w ostatnim czasie ze sto razy, ale teraz nawet jakieś kroki już poczyniłam. Muszę bowiem moi drodzy pomrozić/powekować trochę jedzonka na czas, gdy Lilcia (tak, tak - będziemy mieć córkę) będzie już po drugiej stronie brzucha. Zanim na nowo ogarnę gotowanie po porodzie trzeba będzie się ratować gotowcami. Oczywiście będą one na sytuacje awaryjne, ale nie spodziewam się, że takowe nas ominą ;) 
Dziś zrobiłam najważniejszy krok w stronę ponownego qucharzenia - generalne porządki w kuchni, wszystkie szafki, lodówka, zamrażarka, pudełka i pudełeczka są już ogarnięte - od poniedziałku ruszam z produkcją. Na pierwszy ogień pójdzie jakiś pasztet warzywny - nie wiem czy lepiej go zamrozić czy zawekować? Kotlety? Jakieś zdrowe ciasto z jaglanką? 

Obiecuję wrzucać tu przepisy i zdjęcia, bo przecież wszystko przed zamrożeniem będzie musiało być spróbowane :) 

środa, 12 marca 2014

II trymestr -

W sumie nie wiem od czego zacząć, przecież nie zaglądacie tu po zwierzenia ciężarnej blogerki tylko po przepisy, więc tego wpisu wcale nie powinnam zamieszczać.
 Jednak mimo, że wraz z początkiem marca rozpoczęliśmy z małym pędrakiem II trymestr (4 miesiąc) to nadal kulinarnie jesteśmy w czarnej dupie. Za przeproszeniem oczywiście. Moje menu opiera się głównie na kanapkach z ciemnego chleba, margaryny (szok - dawno mi tak Rama nie smakowała jak teraz i nie jest to żadna reklama...bo akurat uważam, że są zdrowsze tłuszcze niż te pudełkowe....no ale cóż poradzę....), białego lub żółtego sera, pomidorów, jajek na twardo i jakichś kiełków np. rzeżuszki. Ewentualnie ogórek lub liść sałaty. Obiady? Zapomniałam już jak to jest GOTOWAĆ - najbardziej skomplikowane danie jakie jestem w stanie przyrządzić to zupa - najchętniej kapuśniak ewentualnie pomidorówka. W tamtym tygodniu miałam fazę na gołąbki wegetariańskie do których ulepienia zaangażowałam teściową - sama bym w życiu nie zrobiła. Owoce to jedynie jabłka, pomarańcze i ewentualnie rozmrożone borówki od Mamy. Nawet moje ukochane winogrona mi nie smakują, pestki mi w nich przeszkadzają - ot francuski piesek się zrobiłam. Do pracy zabieram czasami gotową kaszkę taką z pudełka, ewentualnie jakiś jogurt. Mdłości wciąż nie opuściły nas na dobre, ratuję się więc gumą do żucia, ale obowiązkowo owocową bo po miętowej WC w pozycji na klęczkach. 
Mam ochotę na masło orzechowe, chodzi za mną od kilku dni, czas więc chyba odkurzyć Thermomixa i ukręcić sobie na jutrzejsze śniadanie troszkę masła...choć pewnie pędrak upomni się o kanapeczkę jeszcze dziś o nieludzkiej porze kolacyjnej, np. o 22.00 a co? 
Burza hormonów szarpie mną w tę i nazad - wczoraj  przy czytaniu bloga o Krystynie śmiałam się w głos po czym zaniosłam się takim płaczem wzruszenia, że aż bluzkę miałam do wymiany (na suchą of cors). Brzuchowy pędrak wciąż nieokreślony, w każdym bądź razie ktoś na L. we mnie siedzi - albo Lilla albo Leon. Problemów z wyborem imion nie było, mój Małż niezwykle ugodowy mężczyzna jest - nie śmie cieżarnej irytować :) 
Kochani bardzo Was ściskam, nie uciekajcie, mam nadzieję, że doczekam się powrotu do kuchni i pochwalę się następnym razem jak pięknie i zdrowo je wegetariańska mama. 

czwartek, 23 stycznia 2014

I trymestr :)

Należy Wam się  kilka słów wyjaśnienia,
od początku stycznia nie publikuję przepisów, nie udzielam się na facebooku - moi drodzy - będę Mamą :)
 
I trymestr nie jest dla mnie łaskawy, oglądanie choćby najpiękniejszych zdjęć potraw przyprawia mnie o wzmożenie mdłości, a jem to co mi podadzą lub sobie zamówię w restauracji, bo gotowanie nie wchodzi w rachubę. Przepraszam. Nie jestem w stanie. Mała Kropeczka, która ujawniła się dzień przed Sylwestrem poprzestawiała mi w głowie i póki co muszę opuścić pokład kuchenny, ale nie bójcie żaby - wrócę, przecież I trymestr nie trwa wiecznie :)
 
Dziś idę do pizzerii na penne z brokułami :)

niedziela, 5 stycznia 2014

Kotlety ryżowe z dodatkiem amarantusa

Fajnie się smażyły, nie rozwalały się mimo braku jajka. Konsystencja ich jednak jest dość specyficzna, bo zmielony ryż troszkę obkleja zęby i na pewno nie każdemu może to odpowiadać. Mnie nie przeszkadzało, jednak lojalnie uprzedzam, żeby później nie było gadania ;)


Składniki na ok. 14 kotletów

200 g ryżu (np. jaśminowy Kupiec)
5 łyżek ziaren amarantusa (EkoProdukt)
duża cebula
łyżka oleju do smażenia cebuli
200 g kapusty kiszonej 
przyprawy
bułka tarta do obtoczenia
olej do smażenia

Kapustę obgotowujemy przez około 40 minut. Jeżeli mamy ryż w woreczkach to przecinamy je i ziarenka wysypujemy bezpośrednio do garnka. Ryż i amarantus gotujemy razem w rondelku, aż wchłoną całą wodę.Cebulę szatkujemy i zezłacamy na łyżce oleju. Dodajemy odsączoną, ugotowaną kapustę i całość smażymy z przyprawami przez ok. 10 minut. *Ja przygotowałam sobie więcej kapusty, którą potem użyłam jako dodatek do obiadu, część powędrowała natomiast do środka kotletów.

Ryż, amarantus i kapustę miksujemy na w miarę gładką masę, doprawiamy w razie konieczności. Nabieramy masę do dłoni, obtaczamy ją w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju. 


środa, 1 stycznia 2014

Deser z piernikami i mascarpone

Do dietetycznych to on nie należy, ale przecież dziś Nowy Rok i na pewno dużo osób ma postanowienie, że od jutra dieta, zdrowy styl życia, sport i -10 kg :D Ale to od jutra....

Składniki na 2 desery

kilka (ok.8-10) pierniczków np. Speculoos (wegańskie, dostępne w Lidlu)
2 łyżki mascarpone
pół małego opakowania śmietany kremówki 
kilka tabletek stevi Stevija
maliny, truskawki lub borówki (w zimie mrożone, w lecie świeże)

Pierniczki kruszymy na małe kawałeczki. Śmietanę ubijamy na sztywno mikserem na wysokich obrotach, dodajemy zmiażdżone tabletki stevii dla osłodzenia oraz 2 łyżki mascarpone, delikatnie mieszamy do połączenia. Owoce rozmrażamy w rondelku, dla lubiących słodkości można je osłodzić stevią, ja wolę kwaskowatość owoców, wtedy deser nie ma możliwości "zmulenia". Owoce należy zmiksować na mus, warto jednak zostawić kilka malinek lub truskawek "w całości".  W szklankach układamy warstwy: pierniczki, bita śmietana z serkiem, owoce. 
Wszystkie składniki kupuję w Lidlu, są w stałej ofercie. 


wtorek, 31 grudnia 2013

Gęsta zupa pomidorowa

Zapomniałam, że uwielbiam zupy, szczególnie te gęste, pełne poszatkowanych warzyw, z ryżem, z kaszą, z makaronem - wszystkie! Oprócz smaku i walorów odżywczych są proste w przygotowaniu, praktycznie w większości wystarczy jeden garnek i obiad gotowy. Dziś zapraszam Was na zupę pomidorową, bardzo gęstą i pełną różnych warzyw. Swoją drogą jak to jest, niby przepis na pomidorową wszędzie taki sam, ale w każdym domu smakuje inaczej - ja swoją wersję uwielbiam, ale uwielbiam też wersję, którą robi mój Tato, o tak - to jest mistrz zupowy ;)

Składniki 

kawałek selera
kawałek marchewki
kawałek pietruszki
kawałek pora 
500 g przecieru pomidorowego 
kilka ziemniaków
100 g ryżu (np. jaśminowy firmy Kupiec)
przyprawy (w tym kostki rosołowe warzywne BIO z Rossmanna)
woda 

Włoszczyznę (seler, marchew, pietruchę i pora) obieramy, myjemy i rozdrabniamy na tarce o grubych oczkach lub w Thermomixie przez kilka sekund (oczywiście wybieram opcję nr 2). Przekładamy do garnka, zalewamy wrzącą wodą, dorzucamy obrane i przekrojone na ćwiartki ziemniaki, gotujemy 5 minut. Dodajemy ryż i doprowadzamy do wrzenia, po czy znowu gotujemy całość 10-13 minut. Na sam koniec dokładnie przyprawiamy i wlewamy przecier pomidorowy. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...